5.06.2005: moje prywatne gwiazdy audio-wideo
Idee takie jak podcasting, mobloging, videoblogging to klasyczne przykłady fetyszyzowania technologii informacyjnych. Mam na myśli rodzaj determinizmu technologicznego, który wagę zjawiska, albo formy kulturowej, przypisuje samej aplikacji internetowej, samemu przekazowi, samej formie, opakowaniu tylko.
Podcast! i nic więcej dodać nie trzeba.
Do tego ekosystem mediów jest pełen hybryd, formy się zlewają i przelewają, użycia ewoluują, jedno narzędzie ma użyć sto, a dla każdego użycia znajdzie się tysiąc narzędzi, które różnie, ale nam nasze potrzeby pozwolą zaspokoić. W tej sytuacji robienie np. przeglądu fotoblogów (ale już nie zdjęć z serwisów fotograficznych, np.) służy jedynie promocji modnej etykiety, z nadzieją, że sama etykieta, brand, pociągną za sobą resztę, czyli produkt. Wszystko oczywiście sprowadza się do konieczności walki o uwagę odbiorców.
Tylko że nie o to chyba chodzi, jeśli wszystkie te formy nadawania miały być, z założenia, formami prywatnymi, indywidualnymi. Liczyć się miała osoba autora itp.
Jedynym wyjściem jest więc zapomnieć o medialnych szufladkach. Fantastycznie pomaga w tym np. del.icio.us, bowiem katalogowanie po typach treści jest w tym systemie jednym z głupszych z możliwych.
Ja w swojej kategorii “wspaniałe” umieściłbym:
1. videopost Rudy’ego Ruckera (potomka Hegla; matematyka zajmującego się czwartym wymiarem i w górę, nieskończonością, złożonością, itd.; pisarza science fiction i mistycyzującego filozofa), w którym tłumaczy mistyczne implikacje fraktalowej natury rzeczywistości na przykładzie strumienia wpływającego do morza w Big Sur w Kalifornii. Trochę trudno link do filmiku znaleźć, znajduje się on gdzieś w połowie tej strony, we wpisie zatytułowanym “Blocking Sp*m C*mments. We Are in Paradise”.
A tak naprawdę cały blog Ruckera, pisany zgodnie z multimedialną regułą “nie ma postu bez zdjęcia”.
2. Audiopost Charlesa Nessona, profesora prawa na Harvardzie, który prowadzi “eon”, coś w stylu audiobloga i opowiada w nim niestworzone historie, a do tego przepięknym głosem. Polecam historyjkę z posta Avery’s girl.
A tak naprawdę cały blog Nessona, zawierający zadziwiające momenty, na przykład “reportaż” ze zlotu podróżników w czasie na MIT, imprezy, na której oczekiwano przybycia podróżnika z przyszłości.
Czekam na informację o równie smacznych kąskach w komentarzach (jeśli jeszcze działają, bo być może padły ofiarą nieudanego boju ze spamem).



CZARNY LUD


