30.12.2004: bram, blog, dvd
Popular Science rozpoczyna cykl esejów Cory’ego Doctorowa na temat regulacji technologii tekstem Go Ask Hollywood, o tym jak zaregulowano DVD niemal na śmierć. Branża DVD pokazuje, że w niektórych przypadkach konflikt symbolicznie opisywany jako wojna Hollywood z Krzemową Doliną, który zdaniem wielu chronił technologie medialne przed całkowitą monopolizacją oraz kontrolą ich zastosowań, należy już do przeszłości.
”[Twórcy technologii] pozwolili Hollywood wziąć treść [DVD] jako zakładnika i kontrolować kto tworzy odtwarzacze i co takie odtwarzacze potrafią. Menedżerowie firm technologicznych nie tylko zaczęli się łasić, ale wręcz przyłączyli się do przeciwnika i popierają teraz prawa i ograniczenia które służą konglomeratom rozrywkowym przede wszystkim, a nam [użytkownikom] w drugim rzędzie.
Mark Dery proponuje całkiem świeże spojrzenie na zbyt rozreklamowany temat: blogi.
“Więc czemu warto blogować? Na pewno nie dlatego, że blogi z pewnością połkną dziennikarstwo po czym wyplują krawat Tomasza Lisa, głośno bekając. Największą zaletą blogowania jest fakt, że nie jest to dziennikarstwo.”
“Najlepsze, co blogi mają do zaoferowania to nie kolejna jeremiada jakiegoś Gniewnego Człowieka lub kolejna ponura i pełna oczywistości analiza Głębszego Sensu Czegokolwiek. [...] Jak dla mnie, blogowanie w najlepszym wydaniu oferuje nam dziwaczną rzeczywistość alternatywną wobec mediów głównego nurtu.”

“Wired” opublikował The BitTorrent Effect, tekst o aplikacji p2p BitTorrent oraz Bramie Cohenie, jej twórcy. Lubię historie o młodych programistach, którzy tworzą sami wielkie programy. Porównywanie ich z gwiazdami pop byłoby nieporozumieniem, są bardziej jak pierwsi piloci myśliwców, którzy przechylili podobno jedną z szal wojny polsko-rosyjskiej w 1920 roku.
26.12.2004: podsumowania 2004
Koniec roku to dobra okazja dla 1) podsumowań roku, 2) postanowień na rok następny. Co ciekawe, kiedyś podział był jasny: masowe media podsumowywały, a ludzie postanawiali. Dzisiaj każdy może podsumować rok i wypchnąć swoje własne podsumowanie w sieć – ale media twardo nie czynią zbyt wielu postanowień.
Tebe linkuje do listy podsumowań roku 2004 ze strony Fimoculous. Lista ta dowodzi, że wszyscy kochają podsumowania. Ukazuje też, jak dużo mamy już kultury, skoro samych podsumowań starczy na kilka solidnych godzin, (dni?) czytania.
Google Zeitgeist w tym roku zdecydowanie zawodzi, a raczej dowodzi jak nudny może być internet. Tegoroczny Zeitgeist to przekrój rzeczywistości tak nudnej, że niemal nieprawdopodobnej. Jedyne, nad czym warto się zastanowić, to czemu Google nie odważy się udostępnić choć trochę bardziej przydatnych informacji, których rocznie zbiera od nas na pęczki.
Ultrazgrabne podsumowanie Warrena Ellisa zaczyna się od słów “2004: rok, w którym blogowanie stało się nudne” a potem serwuje osobisty remix wydarzeń z tego, niemal już zeszłego roku, który jest dużo lepszy od wszelkich prób uchwycenia wbicia rzeczywistości w ponumerowaną listę TOP 10.
Zresztą w Internecie, który większość z nas zna, jedną z podstawowych reguł konstrukcyjnych jest ciągłe tworzenie list “10 najlepszych” przez wyszukiwarki (i nie tylko), z czego nie ma się w takim razie za bardzo co cieszyć.
25.12.2004: "Code" Lessiga w wersji 2.0, z "naszą" pomocą
Lawrence Lessig ogłosił właśnie, że wyda wersję 2.0 swojej pierwszej książki, "Code and Other Laws of Cyberspace".
Sam ten fakt jest dobrą wiadomością. Ale, co istotniejsze, Lessig zamierza skorzystać z okazji i pokazać, biorąc kolejną (po Free Culture) swoją książkę na warsztat, dlaczego warto udostępniać otwarte wersje książek.
W lutym Lessig zamierza umieścić treść "Code" na wiki (tym samym udostępniając książkę za darmo w Internecie) - i umożliwić zbiorową jej edycję i aktualizację. Kilka miesięcy później, na bazie tego materiału, Lessig opracuje drugą edycję książki.
Sprawa ma się więc podobnie jak w przypadku firm, które wypuszczają kod źródłowy swojego produktu, aby potem skorzystać z udoskonaleń wprowadzonych przez chmarę programistów. Jednocześnie Lessig daje okazję, żeby zastanowić się, na czym polega twórczość i produkcja wiedzy w czasach, gdy wielcy prawnicy piszą książki razem z masą internautów. Nie zdziwiłbym się, gdyby druga edycja była czymś więcej niż tylko prostą aktualizacją wiadomości zawartych w "Code" pięć lat temu.
9.12.2004: o gigantach innych niz Internet
Przerwa w terminalu potrwa niestety chwile dlużej - jest zwiazana ze słabym dostepem do internetu, potopem spamu, kryzysem Movable Type i przebudową, która nie przebiega niestety tak szybko jak w programach typu "zmień swój dom w tydzień" albo "zmień swoją twarz w miesiąc".
W międzyczasie mam dla was trzy linki do długich tekstów, żeby choć trochę zapełnić pustkę. Każdy dotyczy czegoś naprawdę wielkiego, a Internet pojawia się w roli drugoplanowej.
Lockheed and the Future of Warfare: tekst z New York Timesa na temat rozrostu producenta samolotów Lockheed & Martin, co wpisuje się dobrze w mało widoczny, jeśli się dokładnie nie przyjrzeć, ale zdaniem niektórych silny trend przejścia Internetu z fazy ".COM" do fazy ".MIL".
Why Wal-Mart Wins: tekst z New York Review of Books na temat sieci supermarketów Wal Mart, największej firmy na świecie, która zdaniem specjalistów od zarządzania jest mistrzem w zastosowaniu nowych technologii, informatycznych i socjotechnicznych, a zdaniem działaczy społecznych firmą szkodliwą społecznie, oferującą zupełnie nieludzkie warunki pracy.
The Hidden (in Plain Sight) Persuaders: tekst, ponownie z New York Timesa o firmach zajmujących się "viral marketingiem". Jedna z nich, BzzAgent, posiada siatkę 60,000 "agentów", wolontariuszy, którzy zarejestrowali się przez Internet i za darmo prowadzą oddolne kampanie marketingowe produktów, informując firmę o swych sukcesach i przygodach w dokładnych raportach.



CZARNY LUD


