29.04.2004: "Kevin Mitnick superstar", rok później

Od roku w komentarzach do wpisu na temat "ultrahakera kevina Mitnicka" toczy się dziwna dyskusja - wypowiedzi są zdawkowe, a odstępy między nimi spore. W tym czasie prawie 10 osób postanowiło wyrazić swoją opinię na temat Mitnicka, jak sądzę często sprowokowaną tytułem wpisu.

Piszę o tym, gdyż przykład ten pokazuje wyraźnie, że blogi to nie tylko - jak to się przyjęło - "aktualizowane często pamiętniki, strumienie myśli, notatniki badaczy", dzięki którym toczy się, na bieżąco, publiczna debata w Internecie - to także bazy danych, z których wyszukiwarki wysysają pojedyncze wpisy, proponując je szukającym jako odpowiedzi do ich zapytań. Z logów terminala wynika, że wiele osób trafia tutaj w poszukiwaniu odpowiedzi na dosyć konkretny problem. Odpowiedzi zapewne encyklopedycznej, albo podręcznikowej, a otrzymują, zazwyczaj, dosyć luźny komentarz na dany temat.

Ostatnie dwa wpisy, dokonane przez the_Tick, są dosyć urocze. Tick najpierw pisze, że:
"moim zdaniem KM jest niesamowitym człowiekiem
ludzie mówią (piszą) żę są od niego lepsi, lecz dobże wiemy że nie ma takiej osoby w polsce.
Polska nie jest tak zaawansowana w komputronik jak inne państwa jak np.
1)USA
2)Japoia
3)itd...
KEVIN FREE"

po czym kopiuje ostatni zwrot kilkaset razy, przez co jego komentarz oscyluje między wyrazem uwielbienia, a tworem przypominającym karną pracą domową.

Posted by alek at 17:45 | Comments (38)

14.04.2004: Ku społeczeństwu informacyjnemu

Na szczęście, oprócz wyników badań sondażowych, które mnie osobiście przyprawiają jedynie o zawrót głowy i przestają cokolwiek wyjaśniać, gdy podejdzie się do nich nieco krytycznie, można znaleźć solidne dane na temat Internetu w Polsce.
Najlepszym źródłem są zapewne badania Diagnoza Społeczna, w ramach których Dominik Batorski przeprowadził badania na temat używania komputerów i Internetu przez Polaków, których wyniki opisał w rozdziale "Ku społeczeństwu informacyjnemu".
Dla przykładu, cały mętlik wokół korzystania z Internetu w domu i pracy jest rozwiązany w prosty sposób - jednostką analizy są gospodarstwa. Według Batorskiego stałe łącze posiada około 25% gospodarstw z dostępem do Internetu, przez modem łączy się prawie 75%, a niewielka reszta robi to przez komórkę. Co ciekawe, z badań Batorskiego wynika, że największy procent gospodarstw ze stałym podłączeniem do Internetu można znaleźć nie w dużych miastach powyżej 500,000 mieszkańców (28%), ale miastach o 200-500,000 mieszkańców (46%) oraz o 100-200,000 mieszkańców (35%).

Posted by alek at 17:34 | Comments (5)

SMG KRC podało wyniki badania Net Track z lutego 2004 - przedrukowała je (zapewne między innymi) strona CXO. Magazyn kadry zarządzającej.

Lubię nowe dane o polskim Internecie, bo towarzyszą im zawsze duże emocje - co tym razem z nich wyniknie. O ile w świecie poza internetem wielu sondażom wierzę, to statystyki korzystania z Internetu są dla mnie niemal tak wiarygodne, jak XX-wieczna meteorologia.

Tym razem wygląda na to, że:



  • "W lutym 22,3% Polaków, czyli ok. 6,7 mln osób w wieku od 15 do 75 lat korzystało z Internetu. Oznacza to wzrost o ok. 150 tys. użytkowników w porównaniu z wynikami styczniowymi."

  • "Cieszy fakt, że wzrasta liczba użytkowników Sieci, a łącza szerokopasmowe zaczynają się upowszechniać w naszym kraju."

  • "W comiesięcznym rankingu top 10 na pierwszym miejscu po raz kolejny uplasował się Onet (w lutym lekki spadek wartości), a na drugiej pozycji znalazła się Wirtualna Polska (delikatny wzrost). Trzecie miejsce przypadło Interii. Ponad 30% badanych wskazało, że przynajmniej raz w miesiącu skorzystało z Gadu Gadu, 27% - z Google. Na siódmym miejscu znalazła się Gazeta.pl, na ósmym o2.pl. Ranking pierwszej dziesiątki zamknęła strona Komputer Świata."

smgkrcluty2004_s.jpg
Oczekiwany z dreszczem niepokoju smaczek pojawił się na samym końcu, w wykresie pozwalającym cieszyć się z faktu, że łącza szerokopasmowe zaczynają się upowszechniać. Oto wykres z danymi, po lewej. Po pierwsze, nie jest jasne jak z Internetem łączy się dobre 45% użytkowników. Po drugie, niemal 20% użytkowników ze stałym łączem to mniej więcej 5 procent Polaków - według danych OECD z czerwca 2003, stałe łącze miało zainstalowane 0.21% Polaków, a IDG zauważa, że pod koniec listopada 2003 z Neostrady korzystało 180,000 Polaków - z tego co wiem, to najbardziej popularna forma szerokopasmowego dostępu, tak?

Jednym słowem dane znów nie mają sensu. A analiza powierzchownych statystyk staje się moim prywatnym internetowym uzależnieniem.

Posted by alek at 2:41 | Comments (3)

13.04.2004: blogi, wytrychy i dolary

Blog Maćka Cegłowskiego zawiera chyba geny kwartalnika. Raz na jakiś czas, raczej dłuższy niż krótszy, Maciej wypuszcza solidny esej, najlepiej o kilku sprawach na raz - nie zważając na pędzące, dookoła, wartkie strumienie innych blogów.

Tym razem pisze o PC Forum, ale także o Esther Dyson, Arizonie, zachowaniach szefów korporacji na branżowych spotkaniach i koledze z dzieciństwa. Oraz o świecie programistów open source, hakerów oraz ich młodszych braci bloggerów. Wystarczająco soczyście, by warto to było przetłumaczyć. W środku cytatu znajdziecie najlepszy z możliwych komentarz na temat kwitnącej w sieci idei “emergentnej demokracji”, o której już kiedyś pisałem.

Maciek pisze:

W moim własnym środowisku (świecie hakerów, leniuchów i typów open source) informacja z dołączoną do niej metką jest z definicji podejrzana. Zgodnie z obowiazującym dogmatem wysokiej klasy materiały muszą podlec weryfikacji przez równych sobie, krytyce oraz otwartej dyskusji, które przestają być możliwe, gdy na dzień dobry musisz wyłożyć pieniadze. Pobieranie opłat za informacje oznacza, że jesteś krzyżówką szarlatana,auto-promującej się osoby lub nowicjusza. Esej Clay’a Shirky’ego jest być może najlepszym odpowiednikiem publikacji takiej jak Release 1.0 [pismo wydawane przez Esther Dyson, którego roczna prenumerata kosztuje $800 – Maciek wspomina o nim we wcześniejszych akapitach wpisu – AT], lecz wydawanym w świecie hakerów. Ten esej dobrze pokazuje, jak działa subkultura hakerska: jest swobodnie dostępny, gdyż ma dotrzeć do najszerszego możliwie grona czytelników. Miarą sukcesu jest stopień, w jakim tekst wpłynie na zdroworozsądkowe opinie i wyznaczy ramy przyszłych dyskusji. Rozprzestrzenianie sie nowych słów-wytrychów, szczególnie posród ich nie rozumieją, jest wygodną miarą sukcesu takiego eseju.

Oczywiśie, ludzie w moim środowisku są motywowani bogactwem w równie wielkim stopniu jak wszędzie indziej, jednak finansowe korzyści stają sie niebezpośrednim efektem. Starasz sie wypracowac pozycję dzięki własnym ideom, po czym znajdujesz sposoby, by reputację przekuć na dochody. Tak samo jak wsród naukowców lub artystów, należy okazywać brak zainteresowania lub wręcz lekki niesmak wobec kwestii finansowych, jednocześnie ciężko pracujac, za kulisami, aby jak najszybciej zgarnać szmal. Zbyt oczwiste próby uzyskania wypłaty mogą cię wpędzić w tarapaty – dobrym przykładem jest Jakob Nielsen, guru funkcjonalnego designu online, który stał sie pośmiewiskiem po częsci dlatego, ze zbyt usilnie staral sie promowac swój platny konsulting.


Posted by alek at 18:46 | Comments (8)

6.04.2004: FREE CULTURE.pl

Rozpoczynamy projekt zbiorowego tłumaczenia na polski "Free Culture", nowej książki Lawrence'a Lessiga opublikowanej w Internecie na licencji Creative Commons.
Zapraszamy was wszystkich na stronę projektu.

Posted by alek at 20:38 | Comments (9)

1.04.2004: wytwórnie bacznie obserwują wymianę P2P

Przemysł muzyczny jest niezmiernie dwulicowy. Z jednej strony batalia wokół wymiany muzyki online wkracza w kolejną fazę – proponując PIRATE Act, nową ustawę kryminalizującą P2P, rząd amerykański opowiada się zdecydowanie po stronie przemysłu muzycznego.

Z drugiej strony te same firmy, które walczą z wymianą muzyki online korzystają ile się da z dostępnych z tego źródła danych, by dopracować strategie sprzedaży i promocji płyt. Mercury News opublikowały "artykuł":http://www.mercurynews.com/mld/mercurynews/business/8318571.htm o firmach badawczych takich jak BigChampagne, która śledzi ruch w sieciach takich jak Kazaa na potrzeby dużych korporacji medialnych. Według artykułu, badacze “śledzą, które piosenki są najczęściej wymieniane i pomagają wybrać kolejne single do promocji. Coraz częśćiej dane dotyczące wymiany plików są wykorzystywane, by przekonać stacje radiowe i MTV, aby zwiększyły częstotliwość nadawania plików popularnych online. Niektóre wytwórnie płytowe śledzą nawet, co ludzie robią z muzyką po jej ściągnięciu, aby dopracować umowy z serwisami oferującymi pliki online za opłatą. Ostateczny cel jest ten sam co zawsze w przemyśle muzycznym: sprzedać więcej muzyki.”


Posted by alek at 19:08 | Comments (1)

boingboing donosi łączy z nowym badaniem na temat wpływu sieci P2P na sprzedaż płyt.

Z badań przeprowadzonych przez Kolemana Strumpfa, ekonomisty z University of North Carolina w Chapel Hill związanego z konserwatywnym think tankiem Cato, oraz Felixa Oberholzera, profesora z Harvard Business School, wynika, że wymiana plików w Internecie nie niszczy przemysłu muzycznego. Raport z badań jest dostępny jako 400kb plik PDF.

Strumpf przebadał wymianę plików na serwerach OpenNap w ostatnich czterech miesiącach 2002 roku, analizując dane odpowiadające 0,01% wszystkich plików wymienionych wtym okresie. Badanie skupiło się na użytkownikach w USA, a dane na temat wymiany poszczególnych utworów były porównywane z dokładnymi tygodniowymi danymi sprzedaży albumów.

Zdaniem badaczy nawet wysokie natężenie wymiany plików nie wpływa na sprzedaż albumów, gdyż pliki wymieniają osoby, które i tak nie kupują płyt. Odkryli oni, że przeciętny użytkownik w okresie czterech miesięcy podłączył się jedynie dwukrotnie do sieci P2P, wymieniając 17 plików. Tymczasem utwór musi zostać ściągnięty conajmniej 5000 razy, by zmniejszyć sprzedaż płyty o jeden egzemplarz. Bardzo częste wymienianie pliku może wręcz, zdaniem badaczy, mieć pozytywny wpływ na sprzedaż.

Recording Industry Association of America (RIAA) oraz Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) oczywiście podważają wyniki, powołując się na wyniki badań Edison Research, Forrestera i badaczy z University of Texas, zdaniem których wymiana plików online wpływa niekorzystanie na sprzedaż muzyki. Dodają, że omawiane badanie korzysta z danych z końca roku, gdy przed świętami tradycyjnie sprzedaż rośnie.

Posted by alek at 18:56 | Comments (0)
witajcie, przyjaciele!
planujemy iCommons Polska

Uczestniczymy w pracach przygotowawczych do stworzenia iCommons Polska, polskiej odnogi projektu Creative Commons.

tłumaczymy na polski Free Culture Lawrence'a Lessiga

Terminal jest poświęcony monitorowaniu i socjologicznemu namysłowi nad zmianami, jakie powoduje rozwój nowych mediów.
Nowe komentarze wydarzeń i linków pojawiają się co tydzień.
! Na stronie o nas znajdziesz informację o autorach terminala.
ENGYou will find information about authors of the terminal on the about us page.


archiwum
ostatnio dodane
najnowsze komentarze
linki
CZARNY LUD
to tłumaczenia tekstów, które w krótkich formach kryją głęboką refleksję o internecie i jego okolicach. Każdy tekst jest też dostępny jako gotowy do druku PDF. Nasze palce są czarne od tuszu drukarek.
!William Gibson: W KLESZCZACH DRA SATANA

!Bruce Sterling: CIEMNA STRONA WOLNOŚCI. ŻELAZNA PIĘŚĆ, NIEWIDZIALNA DŁOŃ, I WALKA O DUSZĘ OPEN SOURCE

movable type
Creative Commons License
Blog na licencji
Creative Commons.