220
Zajrzałem dziś na terminal, zaglądam tu pewnie rzadziej niż część z Was, ostatnio, i fragment z ostatniego wpisu skojarzył mi się z czymś, co dzisiaj przeczytałem. Nie mogę się jednak powstrzymać od refleksji, że aktualizowanie bloga raz na miesiąc lub rzadziej poprzez dodanie wpisu o skojarzeniu jest dosyć błahym sposobem na blogowanie.
W każdym razie podczas gdy ja upierałem się, że hasła takie jak "podcast!" nie wystarczają, Ben Hammersley zauważył niedawno, że samo słowo "internet" zaczęło już wystarczać - że nie musimy już pisać, "internet, światowa sieć komputerowa, która...". Wyjaśnienia stały się zbędne, wraz z nimi pozbyliśmy się przy okazji wielkiej litery na początku słowa.
Hammersley dalej zauważa, że pora jednak dodawać coś innego do naszych relacji o kształcie internetu - zbitkę "w USA", bowiem zbyt często mówiąc "internet" zapominamy, że ten jeden niby internet, to tak naprawdę wiele internetów, internet w USA, internet w Polsce, a jeden drugiemu nierówny. Wszystko to we wpisie The Curse of the Missing Clause.
Przeczytałem ostatnio niesamowity wywiad z Brianem Eno w piśmie "Arthur", niestety niedostępny online. Na szczęście Eno umieszcza w sieci dużo innych ciekawych rzeczy, polecam jego teksty nt. projektu "The Long Now" (np. ten PDF).
Podał|a: Alek Tarkowski, 9.07.05 |



CZARNY LUD


