Bendyk: Cool Polonia
Z radością obserwuję, jak Edwin Bendyk formułuje i rozwija swoją wizję nowej i nowoczesnej, skierowanej ku przyszłości Polski – tym razem czyni to na łamach “Polityki” w tekście Cool Polonia. Bendyk moim zdaniem potrafi najlepiej przełożyć trendy z globalnej cyfrowej rzeczywistości na polski kontekst, budując pomosty między zacofaną, w końcu i niestety, Polską, i cyfrową, informacyjną rzeczywistością, która nas otacza. Jesteśmy, pisze Bendyk, niczym sportowiec goniący żółwia w paradoksie Zenona z Elei, bowiem kapitalizm i demokratyczne społeczeństwo, które potrafiliśmy sobie wyobrazić w 1989 roku nie miało żadnego związku z rzeczywistością, w której
“Świat włączył turbodoładowanie i z impetem wkroczył w epokę poprzemysłową, z gospodarką opartą na wiedzy, informacji, twórczości, w której dominującą rolę w tworzeniu bogactwa ma wytwarzanie i ochrona własności intelektualnej.”
Czytając to przypomniał mi się wykład węgierskiego eksperta od polityki informacyjnej państwa i ochrony danych osobistych, który opisywał jak w 1989 roku istniała grupa działaczy, którzy już kilka lat wcześniej zaczęli przygotowywać się do tego zadania, typowego wyzwania ery cyfrowej. Mam wrażenie, że w Polsce takiego myślenia w dużej mierze zabrakło.
W tekście Bendyk nawiązuje do projektu “Cool Britania” realizowanego przez rząd Blaira, zarysowuje wizję polskiej klasy twórczej i stwierdza, że jedyną nadzieją na jej powstanie jest wykrystalizowanie się nowej lewicy, będąca alternatywą zarówno dla cynicznych postkomunistów jak i skierowanej wyłącznie ku przeszłości prawicy.
Bendyk sugeruje, że sednem sprawy jest wyleczenie dotykającej nas ślepoty, związanej jak sądzę z wiarą w polską wyjątkowość. Ta wyjątkowość przekłada się romantyczne przeświadczenie o polskiej wyjątkowości, ale także często mantrowane stwierdzenie, że “Polska to nie Ameryka”, “Polska to nie Zachód”, my mamy własne problemy. To z niego wynika zarówno powszechny brak zainteresowania nowymi mediami i nowymi technologiami, jak i wygłaszany przez niektórych pogląd, że Polacy innym krajom pomagać nie muszą, bo mają dość własnych problemów. Bendyk dotyka sedna całej sprawy pisząc:
“Możemy powiedzieć, że nasza chata z kraja, że mamy inne ważniejsze problemy niż mieszkańcy bogatszego Zachodu. Czyżby? A może właśnie nasze problemy wynikają z nieumiejętności uporania się z prawdziwymi wyzwaniami teraźniejszości i przyszłości? Czy nawet jeśli zdekomunizujemy i zlustrujemy Polskę do trzeciego pokolenia, poprawi się jakość naszej administracji rządowej i samorządowej, kraj pokryje się autostradami i szybkimi sieciami teleinformatycznymi, a bezrobocie spadnie do jednocyfrowego poziomu?”
W jednej sprawie nie do końca się z Bendykiem zgadzam – nie wiem czy rozwiązaniem jest nowa lewica, rozumiana jako partia. Politycy bowiem w Polsce w pewien sposób zajmują się problemami informacyjnego i innowacyjnego społeczeństwa – istniejące w Polsce partie zajmują się na przykład problemem patentowania programów komputerowych. 30,000 osób stwierdziło “Thank you, Poland” po tym, jak przedstawiciel polskiego rządu storpedował próbę przepchniecia patentów na programowanie w Unii Europejskiej. Historia z patentami mogłaby stać się wydarzeniem przełomowym sybmolizującym nową Polskę. Mogłaby być zaczynem nowego mitu narodowego Polski przyszłości. Tymczasem mam wrażenie, że problem patentów dotyczy wąskiego grona polityków, działaczy i geeków – nie widać jednak zaczynu szerszego ruchu społecznego czy kulturowego. Klasa twórcza, jeśli taka istnieje, milczy, społeczeństwo nie jest zaangażowane. Niewielka grupka działaczy i technokratów jest w stanie osiągać konkretne efekty, takie jak blokada patentów na programowanie, ale jak na razie nie jest zdolna spowodować – koniecznej – zmiany zbiorowej tożsamości. Tak więc nowa lewica, jeśli miałaby być skuteczna, musiałaby być ruchem edukacyjnym i kulturowym, a nie tylko partią polityczną. W innym tekście, Antymatrix. Epilog II z najnowszej Krytyki Politycznej (uwaga: redakcja niestety postanowiła uciąć tekst w połowie) Bendyk pisze o znaczeniu solidarności społecznej jako siły przezwyciężającej nierówności ery cyfrowej.
Znaczenie solidarności społecznej, troskę o innych i wyzwania społeczeństwa informacji w jednym, świetnym wywodzie przeanalizował Jacek Kuroń w napisanej przed śmiercią książce Rzeczpospolita dla moich wnuków. Książka ta powinna być literaturą obowiązkową dla wszystkich cool Polaków.




CZARNY LUD


