Modna folksonomia
Nowe rodzaje wspólnot, które powstają wokół serwisów takich jak Flickr, del.icio.us czy Furl to kolejny, po blogach, modny temat. Obserwatorzy internetowej rzeczywistości odkrywają, że coraz mniej trzeba by o całkiem obcych sobie osobach można mówić w kategoriach grupy czy nawet wspólnoty. W dość ciekawym tekście o popularnym serwisie fotograficznym Flickr natrafiłam na określenie systemu nadawania zdjeciom/stronom/zakładkom kategorii, które następnie po porównaniu z kategoriami innych użytkowników zyskują status "kategorii społecznych". Mowa o folksonomii (ang. folksonomy) a może kumplonomii, czyli taksonomii na podstawie ocen innych. Może to trochę mętne, ale zapewne jest coś na rzeczy skoro na bazie podobnego systemu powstają kolejne serwisy.
Przypisując w del.icio.us ulubioną stronę konkretnej kategorii możemy po chwili zobaczyć jakie adresy znalazły się pod tym samym hasłem u innych osób.
Tak otwiera się nieskończony często łańcuszek kolejnych odkryć ciekawych stron. Z czasem uczymy się dobrze wybierać własne kategorie, żeby nie różniły się od kategorii pozostałych osób, dzięki czemu zbiory linków na dany temat się rozszerzają. Tu pojawia się niestety niebezpieczeństwo "uśredniania", dążenia do tego co bardziej popularne. Oznacza to również dominację języka angielskiego, tam, gdzie użytkowników polskich jest niewielu.
System jest niesłychanie prosty i pewnie dlatego tak skuteczny. Można znaleźć mnóstwo ciekawych rzeczy przeglądając linki/zdjęcia/strony całkiem obcych nam osób i przeszukując interesujące nas kategorie.
folksonomie rzeczywiscie wielu ekscytuja, pewnie dlatego, ze to kolejna okazja dowiesc, ze istnieje emergencja.
dodam jeszcze, ze technorati.com, system sledzacy blogi, wprowadzil mozliwosc przegladania 'tags' - po wybraniu ukazuja sie, skategoryzowane pod tym samym haslem, zarowno wpisy z blogow sledzonych przez technorati, zdjecia z flickr, oraz wpisy z delicious i furl. kumplonomia pelna para!




CZARNY LUD


