rewolucja kommonistyczna
BoingBoing donosi o dalszych wesołych mutacjach wizji, przedstawionej przez Billa Gatesa, Creative Commons jako komunizmu. Ktoś już stwierdził, jestem kommonistą!

Wśród nich warto zwrócić uwagę na grafikę stworzoną przez Kill Sapo!! oraz Free Can Mean Big Money: The Open Source Economy, tekst z serwisu OSNews z sierpnia 2004, który dowodzi czemu open source to nie komunizm.
Przy okazji, choć tylko mgliście na temat, w starej "Polityce" znalazłem dwa ciekawe teksty:
-Dobry pasterz to tekst o założycielu i byłym właścicielu Optimusa i Onetu, Romanie Klusce. "Roman Kluska był kapitalistą, został pozytywistą". Jak dla mnie jakoś, fakt, że nietypowo, Roman Kluska jest bardzo open source lub też free software.
-Nie warto myśleć za darmo, wywiad Edwina Bendyka z prof. Wojciechem J. Stecem, chemikiem i laureatem "polskiego Nobla", który ma zdecydowane i interesujące poglądy na kwestię patentowania i własności intelektualnej działającej w służbie narodowej nauki i przemysłu.
I jeszcze jedno. Michael Geist, kanadyjski prawnik zaangażowany działania w tamtejszego oddziału Creative Commons uważa, że Kanada jest w stanie zdygitalizować wszystkie kanadyjskie książki, i to stosunkowo niewielkim kosztem. To w odniesieniu do . Co najciekawsze, zdaniem Geista największym kłopotem nie są koszty, ale planowane przez rząd kanadyjski szkodliwe reformy prawa własności intelektualnej.




CZARNY LUD


