podsumowania 2004
Koniec roku to dobra okazja dla 1) podsumowań roku, 2) postanowień na rok następny. Co ciekawe, kiedyś podział był jasny: masowe media podsumowywały, a ludzie postanawiali. Dzisiaj każdy może podsumować rok i wypchnąć swoje własne podsumowanie w sieć – ale media twardo nie czynią zbyt wielu postanowień.
Tebe linkuje do listy podsumowań roku 2004 ze strony Fimoculous. Lista ta dowodzi, że wszyscy kochają podsumowania. Ukazuje też, jak dużo mamy już kultury, skoro samych podsumowań starczy na kilka solidnych godzin, (dni?) czytania.
Google Zeitgeist w tym roku zdecydowanie zawodzi, a raczej dowodzi jak nudny może być internet. Tegoroczny Zeitgeist to przekrój rzeczywistości tak nudnej, że niemal nieprawdopodobnej. Jedyne, nad czym warto się zastanowić, to czemu Google nie odważy się udostępnić choć trochę bardziej przydatnych informacji, których rocznie zbiera od nas na pęczki.
Ultrazgrabne podsumowanie Warrena Ellisa zaczyna się od słów “2004: rok, w którym blogowanie stało się nudne” a potem serwuje osobisty remix wydarzeń z tego, niemal już zeszłego roku, który jest dużo lepszy od wszelkich prób uchwycenia wbicia rzeczywistości w ponumerowaną listę TOP 10.
Zresztą w Internecie, który większość z nas zna, jedną z podstawowych reguł konstrukcyjnych jest ciągłe tworzenie list “10 najlepszych” przez wyszukiwarki (i nie tylko), z czego nie ma się w takim razie za bardzo co cieszyć.
Podsumowania do podstawa w tym świecie, podsumowujemy prawie wszystko, od finansów, poprzez dobra materialne do osobowości znajomych. Wszystko to statystyka, która pozwala nam ukazanie konkretnego obrazu danej rzeczy, daje pewne wskazówki w dalszym działaniu i sprowadza do rozmyślań. Dlatego większość społeczności lubi przeglądać podsumowania, czy statystyki. Same przeglądarki generują je, ponieważ taka jest ich rola.
Podał|a: macem 21 stycznia 2005 1:59



CZARNY LUD


