Wprost o "globalnym komuniźmie", zapominając o "open source"
Jakby poniższego było mało, w tekście Orwell 2004, który ukazał się niedawno w piśmie “Wprost”, Jan Winiecki wymienia “znane bzdury” opowiadane przez postępowców, na pierwszym miejscu umieszczając hasło Komunizmu i technologii!
Zacznę od tego, że w 1999 roku Lawrence Lessig pisał w tekście “Open Code and Open Societies: Values of Internet Governance”: tak:
“”idea … oprogramowania open source … może się wydawać rodem z szalonych lat 60-ych, szalenie idealistyczna. To pomysł aby udostępniać jako dobro wspólne owoców własnej pracy, oddawać to, co się wykonało bez jakiejkolwiek gwarancji wynagrodzenia. To idea, która dla nas, żyjących w postkomunistycznym świecie, wygląda na komunistyczną. To Marx przełożony na kod komputerowy. ... Będzie tak, dopóki nie przypomnimy sobie … jak działa nauka. ... Dopóki nie dowiemy się więcej na temat historii powstania Internetu”
A teraz cytat ze “Wprost”:
Nasi “postępowcy” chcieliby stworzyć globalny komunizm w dostępie do “wiedzy, informacji i technologii komunikacji” oraz “nieodnawialnych zasobów, takich jak paliwa czy woda pitna”. I technologie, i zasoby należą do tych, którzy je tworzą, lub do tych, na których terytorium znajdują się owe zasoby. Kto i jakim prawem miałby decydować o tym, że na przykład Indie mają część wody swoich rzek przekazać Pakistanowi? To samo dotyczy innych zasobów. Z kolei technologie są wytworem ludzkiej inwencji zamienionej w konkretne, używane w gospodarce technologie. Są chronione patentami. Czy technologie również miałyby być udostępniane – w ramach globalnej urawniłowki – nieodpłatnie każdemu, kto ich sobie zażyczy?
Pamiętajmy, że innowacje powstają dlatego, że wynalazcom opłaca się inwestować swój czas i pieniądze, by później czerpać korzyści materialne z zastosowania wynalazków w gospodarce. Rewolucja przemysłowa dokonała się właśnie w Anglii, a nie gdzie indziej, bo powstały tam warunki dla innowacji. Anglia była bowiem pierwszym krajem na świecie, który wprowadził (już w 1621 r.) prawo patentowe. Nasi “etyczni postępowcy”, ogarnięci szlachetną – ich zdaniem – pasją równości, chcieliby zepchnąć nas w świat średniowiecza, kiedy to technika była najczęściej czymś w rodzaju hobby dla pasjonatów majsterkowiczów. Tylko muszą się liczyć z tym, że wtedy innowacji będzie coraz mniej, gdyż przestaną się one opłacać.
Lessig ciemnymi wiekami nazwał okres przed nastaniem internetu; Jan Winiecki najwyraźniej o open source nie słyszał, sprawa z patentami nie jest taka prosta, jeśli chodzi np. o oprogramowanie; majsterkowicze open source dowodzą, że innowacji nie będzie mniej, nawet jeśli przestaną się opłacać. A globalna urawniłowka trwa w najlepsze od lat, sankcjonowana przez system patentowy, w którym każdy patent po 20 latach wygasa i nastaje dla danej technologii komunizm.




CZARNY LUD


