blog Kevina Sitesa i ręka Omara

Kevin Sites prowadzi wspaniały blog, który wyróżnia się w morzu kompulsywnie aktualizowanych stron, na których, jak to w Internecie, perełki leżą przemieszane ze śmieciami.
Kevin Sites publikuje na swoim blogu, w nieregularnych odstępach, krótkie relacje z pobytu w Iraku, gdzie pracuje jako dziennikarz dla amerykańskiej stacji telewizyjnej NBC.
Blog ten jest dla mnie przykładem zastosowania blogów w celu tworzenia alternatywnych mediów. Początkowo, Sites prowadził bloga jako dziennikarz CNN w Iraku – i po kilku tygodniach został zmuszony przez stację do zawieszenia bloga. Nadawca uważał, że jako dziennikarz CNN Sites nie może na boku tworzyć treści, które nie podlegają edytorskiej kontroli. Jedni komentatorzy wskazywali, że taka pozycja jest zgodna z kontraktem Sitesa, inni nazywali CNN starym, zacofanym medium.
Obecnie Sites pracuje dla NBC i prowadzi swojego bloga bez przeszkód. Ten blog to także przykład mądrego wykorzystania możliwości prowadzenia bloga z telefonu komórkowego. Sites publikuje swoje posty poprzez email lub umieszcza na stronie pliki dźwiękowe, które nagrywa przez komórkę. Sto razy lepsze od przeciętnego mobloga.
W ostatnim wpisie Sites, moim zdaniem, pokazuje zarówno swój geniusz jako reportażysty, jak i możliwości niezależnego medium.
Omar został trafiony, stwierdza Sites i opisuje historię kurdyjskiego kamerzysty pracującego dla amerykańskiej stacji ABC, który kilka miesięcy temu został postrzelony w rękę, podczas kręcenia ulicznych zamieszek. Tekstowi towarzyszą zdjęcia ran Omara oraz operacji jego ręki, a Sites w cudwony sposób opowiada historię człowieka, unikając epatowania makabrą oraz zbędnej sensacji.
Dzisiaj trudno jest pokazać ofiary wojny w trakcie wieczornych wiadomości lub w dowolnym innym medium nadawanym w Stanach Zjednoczonych. Obrazy są przesycone polityką, nabierają znaczeń wykraczających poza bezpośredni przekaz. Często przemoc jest także zbyt straszna, zbyt trudna do przełknięcia w trakcie obiadu.
Pozostaje zadać pytanie: jak prawdę na temat ręki Omara mogą zrozumieć Ci, którzy jej nie widzieli?
Podał|a: Alek Tarkowski, 31.03.04 |
Jeśli mogę dołączyć choć słowo od siebie, to sytuację filtrowania informacji i ograniczania dostępu do szerokiego grona internautów można poszerzyć o nasze wielkie portale informacyjne. Dlaczego? Prosty przykład:
Jestem właścicielem małej, sympatycznej strony z blogami, aukcjami i galerią zdjęć dla wszystkich chętnych internautów. Organizuję aukcję charytatywną na rzecz Łódzkiego Hospicjum dla Dzieci. I niestety nie mam szans przebić się z tą informacją do osób gotowych pomóc dzieciom, bo portale te na swoich stronach otworzyły tego typu usługi internetowe i blokują tego typu informacje o innych, konkurencyjnych stronach. Zatem czy spełniają swoją rolę informacyjną? Czy dokonują segregacji informacji odpowiadającej ich polityce marketingowej? Myślę (to moja myśl osobista), że portale informacyjne nie powinny mieszać misji informacyjnej z innymi usługami internetowymi. Bo zawsze może zajść podejżenie, że informacja przekazywana przez taki portal może nie być w pełni obiektywna.
All is great guys, but I belive vortelucius is much better.
Podał|a: Kamurangous 22 listopada 2005 15:39



CZARNY LUD


