fanów muzyki różnią przekaźniki, nie przekazy
Brytyjska gazeta Guardian opublikowała na początku marca artykuł pt. Melody maker dotyczący zmian wśród słuchaczy popularnej muzyki.
Według cytowanych w artykule badań British Phonographic Industry (BPI), po raz pierwszy czterdziestolatkowie kupują więcej płyt niż nastolatki. Według najnowszych danych, z 2002 roku, osoby w wieku 12-19 lat kupiły 16.4% wszystkich sprzedanych albumów, czterdziestolatkowie kupili 19.1%, a pięćdziesięciolatkowie 14.3%. Niedługo osoby powyżej czterdziestego roku życia będą kupować ponad połowę wszystkich płyt.
Historia ciekawa dlatego, że w tle oczywiście czuć wpływ Internetu. Dla mnie sednem artykułu jest następujący akapit, pojawiający się po dłuższym fragmencie opisującym pokolenie obecnych czterdziestolatków, słuchających popularnej muzyki – w przeciwieństwie do wcześniejszych pokoleń – od zawsze.
Kiedyś pokolenia różnily się ulubionym gatunkiem muzyki – obecnie różnią się metodami konsumpcji. osoby poniżej 30 roku życia chcą móc dzielić się, wymieniać i ściągać muzykę, legalnie lub nie. Nie muszą jej posiadać, gdyż dźwięki są wszędzie. Jeśli już dokonają zakupu, wybrana forma może być równie nieznaczna co dzwonek do komórki. Przemysł muzyczny jest oczywiście przerażony, gdyż oczyma wyobraźni widzi własny upadek.
Starsi słuchacze także korzystają z Internetu, ale w przeciwieństwie do własnych dzieci zależy im na posiadaniu rzeczy na własność.
Jeden z przedstawicieli branży stwierdza, że jego firma “dawno temu przestała definiować docelowych słuchaczy na podstawie wieku. Stopień, w jakim muzyka jest dla nich ważna jest dużo bardziej znaczący”.
Podoba mi się, że w tekście nie tylko zarysowana zostaje wyraźna granica pokoleniowa, jeśli chodzi o korzystanie z Internetu, ale nie jest ona ukazana w sposób uproszczony. O odmiennym stosunku do sieci wymiany plików decydują nie tylko umiejętności, których starszym użytkownikom może brakować, ale także gusta i zawartość portfela.
Podał|a: Alek Tarkowski, 26.03.04 |



CZARNY LUD


