dyskretne metody badawcze
Michael Emmison i Philip Smith, w książce pt. “Researching the Visual” wspominają o tzw. dyskretnych metodach badawczych: studiowaniu zachowań ludzkich na podstawie śladów pozostawionych w fizycznym otoczeniu. Takie metody bywają nie tylko mniej natrętne wobec badanych, ale też bardziej wiarygodne.
Niestety, te dyskretne metody, przełożone na świat Internetu, natrafiają na przeszkody. Z jednej strony, trudno w ogóle wyróżnić analizę fizycznych śladów i zmian jako odrębną formę badawczą – w Internecie odpowiednikiem fizycznego otoczenia jest środowisko symboliczne. Cyfrowa rzeczywistość nie zużywa się – a to zużycie jest jedną z podstawowych miar w tego typu badaniach. Wreszcie, wszelkie pomiary “obiektywnych wskaźników” stają się szybko niczym więcej tylko śledzeniem użytkownika – np. gdy zamiast pytać go o odwiedzane strony będziemy szukać dostępu do “obiektywnych śladów” pozostawionych w rejestrach połączeń.
W książce Emmisona i Smitha znalazłem też ten zabawny cytat:
Radia w samochodach są zazwyczaj ustawione na określoną stację. Włączając radio możemy się dowiedzieć, kto czego słuchał. W latach 50-ych XX wieku, mechanicy samochodowi byli zatrudniani aby zbierać dane na temat popularności poszczególnych radiostacji. Choć bardziej zaawansowane metody są dzisiaj dostępne, ten sposób pozostaje rozsądnym rozwiązaniem dla pozbawionego funduszy badacza. Webb et al. [w książce “Unobtrusive Measures: Non-reactive Research in the Social Sciences”] radzi obserwować skale na radiach samochodów zaparkowanych na publicznych parkingach




CZARNY LUD


