24.02.2004: szary wtorek

Terminal. był dzisiaj szary nie przez przypadek.
Jak już pisałem przed kilkoma dniami, dzisiaj, we wtorek 24 lutego 2004, organizacja Downhill Battle prowadzi akcję pt. Grey Tuesday. Downhill Battle określa siebie jako grupę muzycznych działaczy, a Szary Wtorek jest protestem przeciwko naciskom EMI aby wyłączyć z obiegu płytę “Grey Album” DJ Danger Mouse’a (poprzez wycofanie ze sklepów płyt CD i zlikwidowanie stron, które udostępniają wersje mp3 utworów). Całe zamieszanie dotyczy oczywiście samplów z albumu “White Album” Beatlesów, do których EMI posiada prawa autorskie.
Tak przynajmniej uważa EMI. Ja zgadzam się z Downhill Battle, które uważa ten konflikt za wzorcową sytuację, w której archaiczny system praw autorskich, narzucany przez wielkie medialne korporacje, powstrzymuje rozwój sztuki i jej rozprowadzanie w szerokim obiegu kulturowym.
W ramach Grey Tuesday płyta “Grey Album” jest dzisiaj udostępniana na licznych stronach, które traktują umieszczanie plików jako akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa. EMI już zaczęło rozysłać listy grożące procesami. Downhill Battle w odpowiedzi oznajmiło, że umieszczenie plików na stronie organizacji jest działalnością polityczną, a więc niekomercyjną i przez to zgodną z obowiązującym systemem praw autorskich.
Na stronie Grey Tuesday znajduje się lista stron udostępniających dziś płytę.
O całym zamieszaniu postaram się kiedyś jeszcze napisać, po przypadek jest podręcznikowy, a historia wspaniała: korporacja, która nie chce się zmienić, działacze i słuchacze, którzy nie chcą się poddać, oraz sam DJ, który nie sprzeciwia się żadaniom EMI, bo jak twierdzi jego znajomy “chce móc jeszcze zrobić karierę” i który niepokoi się tylko, czy “płyta spodoba się Ringo i Paulowi”.
Myślę też, że warto o tym pisać, bo radykalne zmiany zachodzące na rynku muzycznym (patrząc szerzej, medialnym) , wyznaczane w dużej mierze przez napięcie między zachowaniami ludzi a wymogami istniejącego prawodawstwa, nie są w Polsce zbyt dobrze opisywane – brak wielostronnego spojrzenia.
Na temat DJ Danger Mouse’a znalazłem dziś wzmiankę w Gazecie Wyborczej, którą zamieszczam tutaj.
W ujęciu Gazety sprawa ogranicza się do wymiaru artystycznego: “DJ zremiksował -> stała się przebojem” oraz karno-prawnego “nie pytał o zgodę twórców -> EMI zażądała wstrzymania dystrybucji”. Jednak zdanie wzięte z tego artykułu ukazuje dobrze absurdalność obecnego systemu prawnego:
Kłopot w tym, że Danger Mouse zmiksował muzykę, nie pytając o zgodę jej twórców.
Kłopot w tym, że twórcy nie mają tu nic do gadania, bo dawno temu oddali prawa do swoich utworów EMI.




CZARNY LUD


