dziwny świat domen
Bruce Sterling rozesłał, poprzez swoją listę dyskusyjną Viridian, okraszony komentarzami artykuł z angielskiego The Register, zatytułowany "Niue is dead! Long live .nu!".
Jak dla mnie, sposób, w jaki Sterling dyryguje listą Viridian jest mistrzowski, tak jak wiele rzeczy, za które Sterling się zabiera. Lista, ogólnie rzecz biorąc dotyczy efektu cieplarnianego - jako złożonego zjawiska, które wymaga namysłu z wielu stron, zdrowego rozsądku, oraz odpowiedniego podejścia: stylu bycia, zachowania, myślenia. Który wymaga bycia cool, co Sterling robi wzorowo.
Rozesłany artykuł dotyczy pogmatwanej kwestii domen narodowych DNS. Oto jego zarys:
Jon Postel, twórca systemu DNS, zadecydował, że domena należy się każdemu państwu obecnemu w międzynarodowym rejestrze państw, tzw. (International Country Code Standard ISO 3166-1). Co ciekawe, niektóre z ciał wymienionych w tym rejestrze nie są tak naprawdę niepodległymi państwami - np. wyspy Cocos, które są australijskim terytorium, posiadają domenę .cc - jakże ekscytującą, w świetle projektu Creative Commons. Własną domenę (.iss) ma także międzynarodowa stacja kosmiczna ISS.
Artykuł opisuje przypadek wyspy Niue, leżącej na północnym Pacyfiku. Na skutek niedawnego huraganu liczba mieszkańców wyspy spadnie zapewne z obecnych 1200 do 500, stawiając być może pod znakiem zapytania sensowność istnienia domeny .nu. Co ciekawe, sprzedaż adresów w domenie jest, obok sprzedaży znaczków pocztowych, jednym z głównych źródeł przychodu dla wyspy. Do tej pory 100,000 adresów .nu zostało zarejestrowanych, przede wszystkim przez Szwedów. "Nu" po szwedzku znaczy "teraz". Jak się szybko okazuje, istnienie domeny .nu nie zostało w żadnym stopniu zagrożone przez huragan, gdyż nie takie rzeczy widział już system DNS. Mnie najbardziej podoba się przypadek wyspy Pitcairn (będącej terytorium brytyjskim) i domeny .pn. Na wyspie mieszka 47 osób, bez jakiegokolwiek dostępu do Internetu. Mimo to IANA, organizacja zarządzajaca domenami, która potem przekształciła się w ICANN, musiała rozpatrzyć spór dotyczący kontroli nad domeną.pn przyznanej, zdaniem władzom Pitcairn, niewłaściwym osobom. Władze komunikowały się z IANA za pomocą tradycyjnej poczty.
Co ciekawe, nadal istnieje domena .su, przyznana nieistniejącemu już Związkowi Radzieckiemu.
W ten oto dziwaczny sposób zjawisko umiarkowanie ciekawe: system domen DNS, wiąże się z ekologicznymi katastrofami i imperiami, których duchy ciągle nas trapią. Studia zawiłości DNS nie są ważną dziedziną internetyki, ale historie takie jak powyższa mi przynajmniej przypominają, że Internet nadal pod wieloma względami pozostaje dziwaczny.
Podał|a: Alek Tarkowski, 19.01.04 |



CZARNY LUD


