Technologia i polityka
Jakby na potwierdzenie spostrzeżeń Lessiga przywołanych przez Alka, w ostatnim numerze amerykańskiego wydania Newsweeka ukazał się artykuł na temat polityki wprowadzania wi-fi do Francji. Chociaż potocznie sądzi się, że Europa Zachodnia funkcjonuje w systemie kapitalistycznym, a o sposobie dyfuzji nowych technologii decyduje po prostu rynek, przykład ten pokazuje jak wiele jest jeszcze do zrobienia w sprawie demonopolizacji rynków telekomunikacyjnych.
Ofensywa Wi-Fi we Francji rozpoczęła się latem tego roku, kiedy to zaczął się trzymiesięczny okres testowania technologii na ulicach Paryża. Hotspoty zostały ustawione na stacjach metra. W ciągu tego czasu z darmowego serwisu skorzystało ok. 1700 osób, czyli relatywnie niewiele. Pozostali szybko stracili szansę na tani bezprzewodowy dostęp do Internetu, ponieważ po okresie testowym ceny dostępu skoczyły do 4,30 euro za godzinę i 7 euro dziennie (najwyższe ceny w Europie). Tak wysokie koszty to wynik zobowiązań pomiędzy największymi francuskimi telekomami a francuskim rządem. Kiedy firmom telekomunikacyjnym, które wyłożyły ogromne pieniądze na trzecią generację telefonii, groziło bankructwo rząd umorzył im długi m. in. w zamian za udział w przyszłych zyskach. Co za tym idzie, państwo zaczęło mieć interes w sukcesie tych firm i nie jest skłonne wspierać technologie konkurencyjne, takie jak Wi-Fi. Wi-Fi jest postrzegane jako zagrożenie dla telefonii komórkowej, ponieważ teoretycznie może przenosić darmowe połaczenia głosowe. Rząd dopiero niedawno pozwolił samorządom na instalowanie anten bez specjalnego zezwolenia. Do listopada 2002 nie można było używać Wi-Fi poza obrębem budynków. (sic!) Skutkiem tego Francja ma teraz 9 pozycję (taką jak Słowenia) w Europie pod względem rozwoju technologii bezprzewowych. Plasuje się za Niemcami, Szwecją i Austrią.
W konktekście wi-fi przywołuje się również historię spoźnionego wprowadzenia Internetu do Francji, spowodowanego ogromną popularnością Minitelu. Przykład Minitelu jest zazwyczaj dowodem na kulturowe różnice w przyjmowaniu technologii i potwierdzeniem przysłowiowej już specyfiki Francuzów. Tylko, że w rzeczywistości rozwój Internetu był celowo odgórnie hamowany poprzez prawa chroniące Minitel, które zostały zniesione dopiero w 1989 roku. Podobnie stało się z telefonami komórkowymi, które również wolno przyjęły sie we Francji. Stało się tak za sprawą wyłącznie francuskiego telefonu Bibop, który przez długi czas wydawał się atrakcyjniejszy od systemów telefonii komórkowej.
Całkiem ciekawe w tym kontekście wydają się doniesienia z frontu kolejnej "killer-app" jaką ma być/jest lokalizacja. Serwis ten wprowadzono już w połowie lat 90-tych w Japonii, poźniej powoli w Europie i USA. Ostatnio jednak nowe ustawodawstwo w USA, Unii Europejskiej i Południowej Korei nakazuje operatorom rozszerzenie usługi na wszystkich abonentów jako narzędzia dla służb ratunkowych. Dzięki systemom lokalizowania posiadacza telefonu możliwe będzie skrócenie dojazdu do chorego i szybsze udzielenie mu pomocy. Przepisy te weszły w życie w UE we wrześniu br. Mimo sprzeciwu konsumentów, którzy obawiają się możliwości śledzenia czy też zalewu spersonalizowanych i zlokalizowanych ofert komercyjnych technologia ta musi zostać wprowadzona. Wygląda na to, że odgórna kontrola w dalszym ciągu odgrywa bardzo istotną rolę w procesie rozprzestrzeniania się nowych technologii.
Podał|a: Justyna Hofmokl, 17.12.03 |



CZARNY LUD


