terminal.

Piraci

Ostatnie wydanie tygodnika FORUM (nr 37, 15-21.09.2003) na temat tygodnia wybrała zagrożenie, jakie dla koncernów medialnych stanowi kopiowanie muzyki, filmów i programów przez sieci p2p. Artykuł nazywa się "Wszystko kradzione. Internet zabija kulturę" i jest tłumaczeniem tekstu z DER SPIEGLA, który - choć po przeczytaniu całości okazuje się być w miarę wyważony - na pierwszy rzut oka przeraża:
"Muzyczni giganci nie wytrzymali. W ubiegłym tygodniu największe koncerny fonograficzne podały do sądu 261 internetowych piratów, którzy bezkarnie i za darmo ściągali z sieci pliki z piosenkami. Problem w tym, że takich wirtualnych korsarzy są miliony - żaden nie przestanie kraść, bo kradzione tuczy. Wszyscy należą do nowego pokolenia "darmochy", które wykreował internet".

Nieźle, prawda? Mnie najbardziej podoba się użycie słowa "pirat". Odpowiednie wyrazy, określenia, to broń po którą media sięgają natychmiast. Zapowiada się podobny przekręt, jak w przypadku hakera, który z programisty stał się elektro-bandytą. Tak samo pirat, który jeszcze do niedawna zajmował się zarabianiem na nielegalnym handlu muzyką, filmami czy programami ("pirat ze stadionu X-lecia") teraz jest każdą osobą ściągającą pliki z sieci p2p. Za darmo. "Piraci", "korsarze", oraz katastroficzny ton tekstu działają na mnie przygnębiająco, gdyż dowodzą, że media w Polsce nie do końca interesuje przedstawianie rzetelnego obrazu rzeczy, tylko tworzenie cyber-paniki. Rozumiem, redaktorzy wychodzą z założenia, że nudne i skomplikowane zagadnienia z pogranicza techniki i spraw społecznych zainteresują czytelników tylko w postaci dającej się przełknąć piguły sensacji.

Dan Gilmore założył serwis Word Pirates, będący "słownikiem piracko używanych zwrotów":
"Pracownicy działów marketingu, politycy i cała reszta krótkowzrocznych, samolubnych osób o lepkich paluszkach wykrada nasze słowa. Nie dość, że stosują je do celów komercyjnych, to jeszcze zupełnie źle się z nimi obchodzą. Są Językowymi Piratami (Word Pirates), a my odzsykamy to, co zgodnie z prawem jest nasze."
Kwestia "piratów' zostaje poruszona na samym początku:
"Na przykład słowo "pirat" zostało opanowane przez wielkie tworzące treść korporacje (Big Content). Mówiąc "pirat" mają na myśli "każdego, kto dzieli się plikami". Prawdziwi piraci mordowali, gwałcili i kradli. Nie dzielili się muzyką, w słuszny lub niesłuszny sposób".

A katastrofa kultury? Oto jak wyobraża ją sobie FORUM:
"Wówczas jako pierwsze znikną wielkie wytwórnie płytowe, a wraz z nimi sklepy z płytami. [...] Epoka wielkich produkcji hollywoodzkich odeszłaby do lamusa. Filmy byłyby krótsze i mniej okazałe. [...] Żaden inwestor nie zdecydowałby się lokować ponad 100 milionów dolarów w drogie produkcje takie jak "Titanic", jeśli mógłby liczyć jedynie na wpływy ze sprzedaży kinowych biletów."
Da się chyba przeżyć. Mogę tylko polecić zamieszczony w CTHEORY tekst pt. Cardboard Resistance:Deconstructed Rock and the Politics of Authenticity, dotyczący niezależnego w sposób radykalny zespołu "Godspeed You Black Emperor" z Kanady, który wraz ze swoją wytwórnią "Constellation Records" skutecznie prowadzi działalność, którą autor tekstu nazywa artystycznym i politycznym ruchem opartym na dźwięku".

Co lepsze, w górnym rogu stron z "tematem tygodnia" znajduje się slogan "Cyberkomuniści - proletariat sieci". Hasło jest zupełnie przerażające i skrajnie głupie. Mogę tylko, jako odtrutkę, zaproponować cytat z dużo bardziej rozsądnego Lawrenca Lessiga, który w Open Code and Open Societies: Values of Internet Governance" pisze tak:
"Ta idea, czy też ideał, oprogramowania o otwartym kodzie źródłowym nie ogranicza się do systemu operacyjnego GNU/Linux. Także odnosi się do kluczowych technologii, dzięki którym działa Internet. I ta idea, czy też ideał, czynienia z efektu własnej pracy wspólnego dobra, oddawania tego, co się stworzy, bez jakiejkolwiek gwarancji otrzymania czegoś w zamian, może przypominać szalone ideały lat 60-ych, brzmieć szalenie idealistycznie: Marks przełożony na kod komputerowy. To idea obca wobec naszej tradycji, inna od myślenia, dzięki któremu nasz naród rozkwitł.
Chyba że pomyślimy jeszcze raz o nauce i sposobie, w jaki się rozwija. Podstawowa nauka działa podobnie [jak open source - AT], gdy postęp zostaje osiągnięty, jego efekty zostają przekazane kolejnemu pokoleniu. Albo gdy pomyślimy o tym, jak powstał internet. Niezależnie od post-komunistycznych uprzedzeń pozostaje faktem, że większość Internetu jest open source właśnie w tym sensie".

Podał|a: Alek Tarkowski, 21.09.03 |
Komentarze
Dodaj komentarz
















witajcie, przyjaciele!

Terminal jest poświęcony monitorowaniu i socjologicznemu namysłowi nad zmianami, jakie powoduje rozwój nowych mediów.
Nowe komentarze wydarzeń i linków pojawiają się co tydzień.
! Na stronie o nas znajdziesz informację o autorach terminala.
ENGInformation about us and our terminal on the about us page - where else?.

planujemy iCommons Polska

Uczestniczymy w pracach przygotowawczych do stworzenia iCommons Polska, polskiej odnogi projektu Creative Commons.

tłumaczymy na polski Free Culture Lawrence'a Lessiga

Używamy Firefoksa i Thunderbirda.

Get Firefox!

archiwum
ostatnio dodane
najnowsze komentarze
linki
CZARNY LUD
to tłumaczenia tekstów, które w krótkich formach kryją głęboką refleksję o internecie i jego okolicach. Każdy tekst jest też dostępny jako gotowy do druku PDF. Nasze palce są czarne od tuszu drukarek.
!William Gibson: W KLESZCZACH DRA SATANA

!Bruce Sterling: CIEMNA STRONA WOLNOŚCI. ŻELAZNA PIĘŚĆ, NIEWIDZIALNA DŁOŃ, I WALKA O DUSZĘ OPEN SOURCE

movable type
Creative Commons License
Treść bloga dostępna na licencji
Creative Commons.