terminal.

poglądy z piekła rodem 1

Dr Elwyn Jenkins, twórca Microdoc News twierdzi, że blogosfera staje się szóstą władzą, dorównującą 1. partiom, 2. związkom zawodowym 3. firmom, 4. mass mediom i 5. NGO-som. Muszę przyznać, że już dawno nie spotkałem się z tak naiwnie utopijnym i optymistycznym, denerwującym poglądem. Jenkins posiłkuje się koncepcją Drugiego Supermocarstwa Jamesa F. Moore'a, zdaniem którego ludzie połączeni online tworzą swego rodzaju mocarstwo, którego siła jest funkcją ich wzajemnych więzi.

"Blogosfera to szósta władza, która pilnuje i krytykuje pozostałe pięć władz. W istocie rzeczy, jednym z powodów dla których, moim zdaniem, mass media są tak niechętne wobec blogujących dziennikarzy jest fakt, że blogując dziennikarze mają swobodę krytykowania mediów - ręki ich pana".
Muszę przyznać, że uwaga o dziennikarzach nie jest zbyt odkrywcza, zazwyczaj media są niechętne wobec dziennikarzy w dowolny sposób odbiegających od oficjalnej linii tytułu, blog jest tylko kolejnym tego sposobem. A kandydatem do szóstej władzy, obserwującej pozostałe, powinna być raczej globalna sieć ruchów społecznych, będąca czymś innym niż NGO-sy (takie jak Greenpeace, AI, itp.).

"Wyłaniająca się szósta władza ma zasięg światowy i w chwili obecnej około 3 milionów uczestników. Szósta władza jest zdolna zmieniać kluczową zawartość (core content) wyszukiwarek, wpływać na kształtowanie się opinii, nagłaśniać los jednostek, być krytycznym wobec rządów i innych ośrodków władzy. O ile jednego bloggera można uciszyć, byłoby zaiste trudne zamknąć blogosferę. A ze względu na sposób, w jaki ekosystem [blogów] działa, gdyby pojedynczy blogger został uciszony, blogosfera podjęłaby temat, szczególnie jeśli działanie zostałoby podjęte przez rząd na niekorzyść jednostki".
Powyższy cytat to dla mnie jedno wielkie zgromadzenie głupoty, niewytłumaczone 3 miliony blogerów to tylko jej początek. Możliwości szóstej władzy, wymienione przez Jenkinsa, nie sugerują, żeby blogosfera była istotnym aktorem w skali globalnej. Ale przede wszystkim sama blogosfera jest wymyślonym stworem bez oparcia w rzeczywistości. Teraz rozumiem, po co po części potrzebne są definicje blogów, po co są dyskusje, czy blog wyświetlany w kolejności chronologicznej, a nie odwrotnej, nadal jest blogiem, itp. - służą wytyczeniu wyraźnych granic blogosfery, uzasadnienia wszelkich wizji tej medialno-społecznej fatamorgany. Dla mnie blogosfera, jeśli już istnieje, to obszar a nie społeczność, fragment sieci, w której współżyją niewielkie sieci i malutkie siateczki blogów. Blogosfera, ani nawet żaden jej znaczący fragment, nie działał nigdy zbiorowo, więc jak tu mówić o blogosferze? Dla mnie blogosfera w najlepszym przypadku jest twórczym środowiskiem, źródłem bardziej lub mniej ciekawych tekstów, często komentarzy do tekstów opublikowanych w mediach "czwartej władzy", także źródłem pomysłów i informacji dla tychże mediów.

W tekście Jenkinsa wybrzmiewa szereg wcześniejszych wizji Internetu: utopijnych i indywidualistycznych. Blogosfera jako szósta władza to nic więcej jak kolejna niepodległa cyberprzestrzeń; jest też zdolna, zupełnie niczym cyberprzestrzeń Barlowa, do omijania cenzury. I wreszcie, jednocześnie jednostki stają się silniejsze dzięki blogom, a blogosfera czerpie siłę z jednostek:

"Ekosystem blogów jest dostrojony do jednostek - prawdziwych jednostek. [...] Jako szósta władza, blogosfera tworzy środek, dzięki któremu jednostki i blogerzy mogą wspólnie być krytyczni wobec ekonomicznych potęg, rządowych agencji i mass mediów".
Wszystko to w miarę prawda, słyszeliśmy to wiele razy w odniesieniu do Internetu, nie widać tylko żadnej specyfiki blogosfery.

Podsumowując, muszę przyznać, że od teorii takich jak dr Jenkinsa dsotaję wysypki i ścieram sobie zęby zgrzytając. Blogosfera, internetowy obieg idei czasem produkuje i udostępnia cudownie genialne pomysły, ale innym razem zdaje się odciętym od rzeczywistości światkiem, w którym cudaczne lub wręcz głupie pomysły żyją własnym życiem i własną (niezasłużoną) sławą. Gdyby Dr Jenkins wyściubił nos poza swoją blogosferę, może znalazłby lepszych kandydatów na szóstego władcę świata.

Na marginesie, doktor opisujący ideę czwartej władzy cytatem z Gazetki Studenckiej Uniwersytetu Wisconsin w Green Bay może się przydarzyć tylko w Internecie.

Podał|a: Alek Tarkowski, 8.07.03 |
Komentarze

Z każdym zdaniem coraz bardziej się z Tobą zgadzam. A to mi się zwykle nie zdarza.

Podał|a: Ania 16 lipca 2003 16:10

teorie wyssane z.... . Pozdrawiam

Podał|a: Dariusz 20 lipca 2003 23:34

Please check the sites about...

Podał|a: 1 grudnia 2004 11:39
Dodaj komentarz
















witajcie, przyjaciele!

Terminal jest poświęcony monitorowaniu i socjologicznemu namysłowi nad zmianami, jakie powoduje rozwój nowych mediów.
Nowe komentarze wydarzeń i linków pojawiają się co tydzień.
! Na stronie o nas znajdziesz informację o autorach terminala.
ENGInformation about us and our terminal on the about us page - where else?.

planujemy iCommons Polska

Uczestniczymy w pracach przygotowawczych do stworzenia iCommons Polska, polskiej odnogi projektu Creative Commons.

tłumaczymy na polski Free Culture Lawrence'a Lessiga

Używamy Firefoksa i Thunderbirda.

Get Firefox!

archiwum
ostatnio dodane
najnowsze komentarze
linki
CZARNY LUD
to tłumaczenia tekstów, które w krótkich formach kryją głęboką refleksję o internecie i jego okolicach. Każdy tekst jest też dostępny jako gotowy do druku PDF. Nasze palce są czarne od tuszu drukarek.
!William Gibson: W KLESZCZACH DRA SATANA

!Bruce Sterling: CIEMNA STRONA WOLNOŚCI. ŻELAZNA PIĘŚĆ, NIEWIDZIALNA DŁOŃ, I WALKA O DUSZĘ OPEN SOURCE

movable type
Creative Commons License
Treść bloga dostępna na licencji
Creative Commons.