spoof pages: sieciowe zabawy z tożsamością inaczej
Na stronie Cyberkultura mistrz_yon w tekście pt."szerokopasmowa ślepa uliczka" pisze:
"Wraz z upowszechnianiem się danych multimedialnych Internet zaczyna także tracić główne swe zalety w integrowaniu ludzi. [...] Nie będzie można już mówić o promowaniu w Sieci ludzi inteligentnie posługujących się słowem, znacznie ograniczona zostanie także możliwość tak charakterystycznych dla sieciowych znajomości eksperymentów z tożsamościami".
Nostalgia za cyberprzebierankami jest dla mnie czymś zaskakującym - zamiast widzieć w nich miniony wiek jeśli nie złoty, to pozłacany, wolę widzieć w nich tylko moment w internetowej historii, który był i minął. To, co kiedyś fascynowało badaczy, teraz stało się anegdotyczne - jak to mówi Castells. Dlatego nie sądzę, żeby wszelkie maskarady, mimo uwagi, jaką poświęcają im tacy autorzy jak sławna w Polsce przez wydawniczy przypadek Patricia Wallace, były czymś charakterystycznym dla internetowych znajomości. Czas pokazuje, że w internecie nic nie jest charakterystyczne, zmieniają się platformy, programy i aplikacje a wraz z nimi cała opisywana przez badaczy otoczka, wpływy na jednostki i społeczności. Trwały jest tylko protokół.
Cyberzabawy, przebieranki i oszustwa są dla mnie ciekawe, ale w innych przypadkach. Na przykład gdy są to "spoof pages" - parodie, podróbki stron internetowych, w których maskarada dotyczy organizacji i instytucji, a nie ludzi, a cel jest często polityczny. Dobrze wykonane spoof pages dzięki podobieństwu do oryginału są w stanie przemycić do umysłu internauty treści zupełnie przeciwne do zamierzonych przez autorów parodiowanej treści- jak dobrze pójdzie, internauta uwierzy w nie, opierając swą wiarę na zaufaniu do podrabianej przez spoof page organizacji. Do klasyki gatunku należą wyprodukowane z pomocą grupy artystycznej RTMark parodie stron George'a Busha czy organizacji GATT.
Gry pozorów prowadzone przez autorów takich stron, fasady za którymi chowają się zupełnie inne intencje od tych sugerowanych, czasami strasznie się zapętlają. Najnowszy przykład - avrilution.com: strona wzywająca do młodzieżowej rewolucji kulturowej przeciw homogenizacji i stagnacji przemysłu muzycznego, której patronką jest Avril Lavigne, nastoletnia komercyjna piosenkarka, wystylizowana na młodocianą rewolucjonistkę.
Z jednej strony mamy jak najbardziej poważną deklarację, że "celem Avrilucji jest sprzeciwianie się koncentracji władzy, prywatnej czy też publicznej, która stara się zmonopolizować i wyedytować treści" - z drugiej strony wykorzystanie postaci Lavigne jest enigmatyczne (szczere czy z przymrużeniem oka?), co więcej idea została natychmiast podchwycona przez fan kluby piosenkarki.
Myślę, że Avrilution.com odpowiada dosyć typowemu modelowi wyłaniania się zjawisk w Internecie: mamy dziwne zjawisko, balansujące na skraju mainstreamowej kultury, krytyki tejże oraz żartu. Potem jej istnienie zaczyna być zauważane: w tym wypadku ideę podchwycił fandom Lavigne, blogi też zainteresowały się dziwactwem, wreszcie o Avrilution napisało muzyczne pismo Spin (w części przypadków zainteresowanie wynika wyłącznie z potrzeby ciągłego odnajdywania nowości, odnajdywania jakiegoś newsu, gdy poprzedni się zużyje). Trudno stwierdzić, czy Avrilution to coś istotnego, bo nie mamy żadnych miar (statystyk oglądalności itp.), wiemy tylko, że udało się wyprodukować nieco fermentu, że Avrilution to coś bardziej popularnego niż terminal. a mniej niż wojna w Iraku (choć podobno warblogs komentujące Irak już powoli przerzucają się na SARS, kolejny blockbuster). Avrilution, wraz z masą innych zjawisk, które na chwile stają się newsami, leży w niewygodnej sferze zjawisk wprawdzie zauważonych, ale niekoniecznie istotnych. Pojawiających się i znikających dzięki zainteresowaniu (medialnemu) – czynnikowi, którego intuicyjnie ludzie jeszcze nie odczuwają. Tak było przez długi czas z zabawami z tożsamością, tak będzie przez chwilę także z Avrilution.
hej:)
chcialem dac tylko znac, ze na cyberkulturze przedstawiam swoj (nie tak znowu oryginalny) punkt widzenia do komentarza Alka. znalelezc mozna to pod adresem www.cyberkultura.pl/content.php?contid=113
All is great guys, but I belive vortelucius is much better.
Podał|a: Kamurangous 22 listopada 2005 17:39



CZARNY LUD


