w czym internet przypomina terroryzm?
Dwa różne źródła na ten sam temat: model internetu jako wzór dla innych zjawisk albo przynajmniej metafora pozwalająca lepiej je zrozumieć.
Pierwszy tekst: "Does File Trading Fund Terrorism?" (Czy wymiana plików funduje terroryzm?" - według pcworld.com przedstawiciele biznesu obecni na przesłuchaniu amerykańskiego kongresu dotyczącym terroryzmu, zorganizowanej przestępczości i nielegalnej wymiany materiału chronionego przez prawa autorskie opisywali powiązania, jakie możemy odnaleźć między studentami ściągającymi muzykę z Kazyy itp. a terorystami. Niestety, nie pojawiły się żadne dowody. Ale przedstawiciel wydziału kryminalnego amerykańskiego Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził, że grupy zarabiające na wymianie danych są wysoko zorganizowane i mają międzynarodowe siatki dystrybucyjne - a więc są najprawdopodobniej zorganizowaną przestępczością, która często - jak stwierdził - wspiera terroryzm.
Oczywiście, to może być prawda - nieistotne. Interesuje mnie fakt, że w trakcie tego spotkania wrzucono do jednego worka P2P piratów, ludzi aktywnych w środowisku warez, będących zapewne głównymi "dostawcami" chronionego prawem materiału, ale robiących to za darmo, oraz rzesze będące odbiorcami, którzy ściągają z sieci filmy, muzykę itp. Wszyscy oni, podobno, finansują terroryzm.
Sprawa ma aspekt międzynarodowy, gdyż wielu piratów jak i grup warez pochodzi z Rosji. Sprawa ma też wymiar finansowy - przedstawiciel Amerykańskiej Motion Pictures Association stwierdził, że przemysł filmowy może stracić inwestorów z powodu piractwa. Może upaść! Zniknąć! I to zapewne tłumaczy dlaczego niektórzy próbują nas przekonać, że sieci P2P finansują terroryzm.
Jednak pomysł nie jest zupełną brednią, bo na poziomie organizacji jest dużo podobieństwa między sieciami P2P i siatkami terrorystycznymi, a także np. globalnymi ruchami społecznymi - pisali już o tym kilka lat temu Arquila i Ronfeldt z RAND. Rozróżnienie jest pewnie jeszcze wcześniejsze i opiera się w gruncie rzeczy na rozróżnieniu sztywnych, stabilnych instytucji, np. państw narodowych, oraz wszelkich mas, chmar, rojów, siatek plątających się dookoła i wdających się czasem ze "sztywnym jądrem" w konflikt, kulturowy, ekonomiczny czy militarny.
Bruce Sterling ukazuje nowy punkt widzenia na te sprawy, będący właśnie przykładem sprawy internetowej jako metafory. Cytat pochodzi z zapisu panelu, w jakim Sterling wziął udział w trakcie mającej miejsce niedawno konferencji SXSW w Texasie, w czasie którego dyskutowano szereg trendów, takich jak open spectrum (opisane wczoraj u nas), wszechobecne komputery (ubiquitous), biotechnologia czy też interesująca nas w tym momencie przyszłość biznesu.
Sterlinga zainteresowała nadciągająca możliwość chałupniczej, własnoręcznej produkcji przedmiotów: z internetu pochodzi wzór, wykres, na bazie którego "drukarka 3d" "drukuje" przedmiot. Brzmi jak z XXII wieku, ale tego rodzaju pomysł, nazwany Napster Fabbing był omawiany w 2001 na jak najbardziej poważnej konferencji O'Reilly Peer-to-Peer. Sterling, geniusz, nazywa tę możliwość "modelem Linuksa przełożonym na świat fizycznych przedmiotów": jeśli powszechne kopiowanie wartości intelektualnej rodzi takie problemy, to co spowodowałyby rozproszone sieci tworzenia przedmiotów? Oczywiście, nim zachłyśniemy się tę ideą trzeba pewnie dobrze rozważyć różnice między atomami i bitami. Bo np. istniejąca od dawna możliwości konkurencji rozproszonej produkcji z masowymi producentami na polu owoców i warzyw (doniczki na oknach, ogródki przydomowe, działki pracownicze) jakoś nie chwyta na wielką skalę...
Ale pokazanie, jak w ten kontekst wpisuje się Linuks jest bardzo świeże. Sterling swoją myśl rozwija do punktu, w którym stwierdza:
"Wykorzystywanie broni masowej zagłady przez terorystów jest w guncie rzeczy modelem Linuksa na gruncie broni jądrowej. Dlatego zniszczymy Irak. Kiedyś jedynie rządy stać było na bronie masowej zagłady. Teraz niewielkie grupki działających w sieciach działaczy mogą mieć te rzeczy w swoich rękach".
I am sorry to say that I speak only American with a touch of Spanish. I ran across your post to idlewords and was interested in it. I don't have any idea about how to increase communication across languages. It is particularly bad here with the country being so big and so successful in getting everyone else to speak american, that we are able to be lazy.
I am wandering around on the internet tonight trying not to be so upset that my government has attacked Iraq. I have many different thoughts about it but have not been able to think of anything to do... I went to a candlelight peace vigil last week and will probably do so again this week, but I feel my government goes ahead and rushes into adventures without thinking what the consequenses are going to be long term.
I guess most of us americans are like that.
Anyhow, thank you for your post. I have been involved here in trying to make the internet accessible to people without much money, or even a home, and in redistributing older computers for free to people who cannot afford one when a person who can buys a new one.
I write some, and many of my writings are on my website, http://www.blarg.net/~sharma/
Hope you are having a nice very early morning. It must be about 6-7AM there? it is 9pm here.
cheers,
-sharma
Podał|a: sharma 22 marca 2003 5:13Hi,
So I can't find a Polish to English translation service - I'm interested in your reference to Napster Fabbing. I (with Marhsall) wrote the original paper that you reference and I was just doing an ego search when i came across this ;)
I see that you reference Sterling whom I really like as well so I'm dying to read what you wrote - any chance of a translation ....
Drop me an email sometime.
Cheers
James




CZARNY LUD


