informatyzacja, SMSy, nowy wspaniały świat
Ruszyła strona informatyzacja.gov.pl, prowadzona przez Departament Promocji Społeczeństwa Informacyjnego. Na razie niewiele na niej można znaleźć, ale myślę, że warto ją śledzić w przyszłości, gdyż autorzy zapowiadają szybki rozwój, a sądząc po nazwie Departamentu, będzie to forpoczta tworzenia społeczeństwa informacyjnego w polskim społeczeństwie.
Właśnie tak, wydaje mi się, że za retoryką przekształcania polskiego społeczeństwa w polskie społeczeństwo informatyczne kryje się naprawdę tworzenie struktury, która ze społeczeństwem nie ma do końca wiele wspólnego, można ją oczywiście nazwać społeczeństwem informatycznym, choć nie do końca to ma sens, może brzmi dobrze.
Dlaczego tak jest? Np. dlatego, że na stronie jest opis trzech prowadzonych projektów. Dwa z nich są konkretne: stworzenie Polskiej Biblioteki Internetowej i rozwój e-governmentu. Trzeci, nazwany "Społeczeństwo Informacyjne" zawiera, jak na razie slogany. Może niepotrzebnie wyciągam wnioski z tak słabych przesłanek, ale jak tak dalej pójdzie stworzymy struktury społeczeństwa informacyjnego, ale nie zapewnimy powszechnego do nich dostępu. Digital Divide. Cyfrowa Rozpadlina. Majaczy już na horyzoncie, a JCR Licklider, jeden z ludzi, którzy wymyślili Internet, już w 1965 zauważył, że równość dostępu jest niezbędna, by całe społeczeństwa czerpały korzyści z nowych mediów. Nawet jeśli przyjmiemy ultraoptymistyczne, zdecydowanie przesadzone, szacunki 30-procentowej dyfuzji Internetu w polskim społeczeństwie, to i tak dziwnie brzmi stwierdzenie, że celem projektu e-government jest "umożliwienie każdemu obywatelowi załatwienia za pośrednictwem Internetu swoich codziennych spraw".
Czasem warto się przejrzeć w zwierciadle, i to nie krzywym. Takim zwierciadłem jest tekst Building the Hungarian Information Society Johna Horvatha, opublikowany przez telepolis. Tekst jest bardzo skrótowy, ale przedstawia krytyczny komentarz węgierskiego projektu społeczeństwa informacyjnego, który być może jest cenną krytyką także w przypadku Polski. "Rząd węgierski zamierza zainwestować ponad 400 milionów euro w rozwój społeczeństwa informacyjnego, jednak odsłaniane szczegóły rządowego programu pokazują, że jest to raczej schemat wsparcia przemysłu high-tech niż krzewienia społeczeństwa opartego na wiedzy".
Na Węgrzech powstało nawet Ministerstwo Informatyki i Mediów, jednak zdaniem Horvatha MIM nie potrafi jednoznacznie zdefiniować, co rozumie przez "społeczeństwo informacyjne". Horvath słusznie zauważa, że mimo popularności SMSów na Węgrzech (dodajmy, zapewne w całej Europie Środkowo-Wschodniej), używanych dużo częściej od emaila, koncepcje rozwoju społinfu nijak się do wykorzystania tego medium nie odwołują. SMSy ukazują wadę koncepcji społeczeństwa informacyjnego, która nie zauważa, że w krajach takich jak Węgry duża część informacji przepływa poza sieciami komputerowymi. Horvath stawia kluczowe pytanie: czy technologia komputerowa i cyfrowa infrastruktura są rzeczywiście koniecznym warunkiem tak zwanego społeczeństwa informacyjnego? Podsumowując, Horvath uważa, że węgierski projekt jest oparty bardziej na modzie niż solidnej treści i niekoniecznie pomoże jednostkom wejść w "nowy wspaniały świat".
Na koniec dodam tylko, że na stronie Informatyzacja jest link do strony Pawła Kółkiewicza, któy nagromadził i udostępnił niezłą pigułę tekstów w duchu społinf.
dsdasfafasdfdg
Podał|a: ssss 8 listopada 2004 11:14



CZARNY LUD


