Kulturalne komórki?
Ostatni Economist przynosi niesamowite wieści z frontu komórkowego. Firma Ideo zajmująca się wzornictwem przemysłowym opracowała pięć prototypowych "kulturalnych komórek " (ang. social mobiles), które mają korygować niepożądane zachowania ich użytkowników. Autorzy projektu postanowili zmusić nas do kulturalnego obchodzenia się z telefonami poprzez nadanie im uprawnień do upominania nas. Zapomnijmy o superego, nasz kieszonkowy rodzic tylko czeka kiedy dać nam reprymendę. Zaprezentowano 5 modeli charakteryzujących się odmiennymi funkcjami.
SoMo1 aplikuje użytkownikowi delikatne kopnięcie prądem, informujące o natężeniu głosu osoby po drugiej stronie. Jeśli rozmówcy za bardzo podnoszą głos, siła kopnięcia staje się większa. SoMo2 ma być wykorzystywany w miejscach, gdzie rozmawianie przez telefon jest nie na miejscu (muzeum, kino). Za pomocą joysticka i klawiszy kontrolujących syntezator mowy możemy imitować "aha", i inne niewerbalne sygnały, które pozwalają na podtrzymanie konwersacji, jeśli ktoś do nas zadzwoni a chcemy go wysłuchać.
SoMo3 przypomina mały instrument muzyczny podobny do klarnetu a wybieranie numeru polega na "graniu" - melodie są numerami telefonów. Twórcy uważają, że "wystąpienie publiczne, którego wymaga wykręcanie numeru będzie prawdziwym papierkiem lakmusowym stosowności telefonowania w danej chwili". Przyznam się, że nie do końca zrozumiałam ten pomysł. W SoMo4 zamiast dzwonków mamy dźwięk pukania do drzwi. Zeby zadzwonić trzeba zastukać w obudowę telefonu. A ponieważ pukanie pukaniu nierówne, na podstawie siły naszego uderzenia odbiorca zadecyduje jak pilny jest nasz telefon. SoMo5 potrafi wywołać niepożądane dźwięki w aparacie znajduącej się obok osoby, która za głośno rozmawia.
Na razie żaden z omawianych modeli nie jest produktem komercyjnym, ale możliwe, że wraz z nadejściem społeczeństwa WIEDZY i końcem ery autorytetów doczekamy się, że kiedyś wreszcie własny telefon nas kopnie.




CZARNY LUD


