william gibson 'all tomorrow's parties'
W wywiadzie z ks. prof. Zastępą pojawia się e pytanie na temat przemian interfejsu - przejścia od "ekranu, klawiatury, myszki" do "diod, które podłączymy do mózgu". Ks. Prof. stwierdza: "Bałbym się tego strasznie".
Nowa książka Williama Gibsona pt. "All Tomorrow's Parties" jest świetnym komentarzem na temat przyszłości interfejsów, internetu, jego wizualizacji, itp. W swojej pierwszej książce "Neuromancer" Gibson, jeszcze w latach 80ych, serwował nam jakże chwytliwą wizję sieci jako zbiorowej halucynacji, po której wędrowali kowboje podczepiający swoje układy nerwowe do sieci, wizualizujący jej przestrzenie gdzieś w głębi głowy. Ta wizja zapłodniła przemysłową wyobraźnię, Jaron Lanier do dziś promuje wirtualną rzeczywistość.
W najnowszej powieści interfejsem są "eyephones", jak sądzę połączenie gogli ze słuchawkami. Wszystko wskazuje na to, że przestrzenią, po której wędrują podpięci ludzie nie jest graficzna reprezentacja danych, wirtualna Matrix, tylko znana nam dobrze sieć, w której jeden z bohaterów przegląda strony, miarowo klikając w linki.
Tę przemianę, odczarowanie interfejsu, możemy rozumieć na dwa sposoby. Przez pewien czas literatura cyberpunk wyprzedzała rzeczywistość, cyberprzestrzeń Gibsona istniała na długo zanim John Perry Barlow zastosował tę metaforę do opisania powstającej sieci WWW, którą nazwano cyberprzestrzenią barlowiańską. Wizja SF wytyczała kierunek w czasach, gdy przełom w wirtualnej rzeczywistości był tuż-tuż. Przełom jednak nie nadszedł, więc można uznać, że autorzy przytemperowali swoje futurystyczne wizje.
Pytanie, dlaczego? Myślę, że istniejący Internet i rzeczywistość dookoła nas w prawie 20 lat od czasu napisania "Neuromancera" okazały się być wystarczająco fascynujące, wystarczająco cyber i punk. Dlatego kolejna książka Gibsona, która ukaże się w marcu, dzieje się dzisiaj i jest już fiction bez science, Bruce Sterling zajmuje się śledzeniem efektu cieplarnianego jako społeczno-ekologicznego zjawiska, a Neal Stephenson napisał książkę o kryptografii dzisiaj i w czasie IIWŚ, a zdaje się zamierza cofnąć się jeszcze dalej w historii i zająć się alchemikami.
To nie krok wstecz, to potężny skok w stronę opisania _nowej_ rzeczywistości przez autorów przywykłych do tej tematyki wcześniej - w kręgu swoich wyobrażeń i wizji spisanych we wcześniejszych powieściach. Gibson zbudował sobie wystarczająco potężny warsztat literacki, aby realia swoich wizji umieścić w teraźniejszości. Również ona zrobiła ukłon w jego stronę, zakładając szaty tak bardzo podobne do tych jeszcze z Neuromancera.
Podał|a: t4 4 sierpnia 2003 0:50



CZARNY LUD


