koniec.

Terminal internetyki od dawna - co najmniej roku - jest wirtualnym zarośniętym ogrodem. Ledwo mi się udało tutaj dostać, logowanie przypominało otwieranie zardzewiałego zamka. Nadarzyła się wreszcie okazja, by zamknąć terminal na dobre - więcej wpisów nie będzie, a z czasem uda mi się może uporządkować ten zakurzony strych i popakować dane w pudełka. Okazją jest nowy blog - razem z Edwinem Bendykiem, Justyną Hofmokl i Mirkiem Filiciakiem piszemy blog Kultura 2.0. Zapraszam serdecznie. "Kosztujcie, kochani"!

(zdjęcia: "Steps", foto. Xeeliz, CC BY-NC-SA 2.0; "old attic", foto. be OH be, CC BY-NC 2.0)
Polacy szukają igieł w stogach siana
Google Zeitgeist, jak się okazuje, zawiera już wyszczególnione najpopularniejsze zapytania wśród Polaków (ściśle rzecz biorąc wśród komputerów w polskich domenach, zapewnie, ale to szczegół). Patrzę na te zapytania i część z nich ma sens, a część z nich, jako najpopularniejsze hasła w Polsce, zupełnie szokują. "Wikipedia"?? No i po co ktoś wpisuje "choinka" - bo chce ją kupić przez Internet?
1. wikipedia
2. harry potter
3. wróżby andrzejkowe
4. britney spears
5. paris hilton
6. media markt
7. suknie ślubne
8. opony
9. kolorowanki
10. ptasia grypa
11. sylwester
12. choinka
13. mikołaj
14. boże narodzenie
15. harry potter i czara ognia
Szukałem, dla porównania, wyników z innych wyszukiwarek, ostatnio trafiłem na bardzo elegancką listę top ileśtam na jakiejś polskiej stronie, ale nie wiem jakiej. Onet publikuje listę na dole strony z własną wyszukiwarką, ale jak tu uwierzyć, że najpopularniejszym zwrotem jest hasło "wyszukiwarki"? Z kolei druga pozycja, "seks" i "filmy" ma chyba więcej wspólnego z mainstreamem polskiego surfowania niż wikipedia.
Istnieje jeszcze możliwość, że z Google i Onet korzystają dwie zupełnie inne zbiorowości, ale to oznaczałoby - biorąc pod uwagę popularność Google - że mamy w Polsce więcej geeków niż erotomanów?
Solidarność 2006->
To znowu ja.
Bruce Sterling w wywiadzie dla Worldchanging podaje Solidarność jako wzór budowania alternatywnego społeczeństwa wobec braku odpowiednich działań ze strony istniejącego społeczeństwa. Nie chodzi mu jednak o budowanie społeczeństwa informacyjnego w Polsce, tylko o życie w czasach narastających katastrof naturalnych i rysującej się na horyzoncie przyszłości bez ropy.
"I don't believe in "average people" doing anything. People ought to support mitigation and adaptation within their own line of work, no matter how un-average that is. I mean: if you're butcher, baker, ballerina, banker, or a plumber, envision yourself as the post-fossil-fuel version of yourself, and get right after it. We'd be best off struggling to create some kind of Solidarnosc-style entirely alternate society, for a 1989-sized across-the-board upheaval. So, just, well, stop co-operating with the status quo. Stop collaborating. Stop being afraid and stop feeling helpless. Just stop all that and start living by entirely other means."
Są takie dni, gdy Worldchanging zdaje się dużo bardziej istotne niż Podał|a: Alek Tarkowski, 4.01.06 | PERMALINK
inżynieria wsteczna - gryzmoły
Czasem zdarzają się w internecie rzeczy tak wspaniałe, że warto rozbudzić hibernującego nieprzyzwoicie już długo "terminala." Nowy wpis dla przypadkowych widzów! Terminal. znów miga na radarach Waszych RSSów!
A wszystko przez DVD Jona, który od najmłodszych lat łamie wszelkiego rodzaju zabezpieczenia: DeCSS do DVD w wieku 16 lat, zabezpieczenia iTunes w wieku lat 20... Zachwycają mnie nieletnie osoby, które potrafią niemal samodzielnie wywrócić do góry nogami świat nowych mediów.

Jak się okazuje, można łatwo mieć wgląd w metody pracy Jona. Okazuje się, że inżynieria wsteczna (reverse engineering) polega m.in. na zapisywaniu na kartce kodów asemblera. Bardzo podobają mi się te oto dokumenty ery internetowej: gryzmoły Jona rozpracowującego jakieś bardzo komputerowe zabezpieczenie.
PS. William Gibson bloguje również raz na pół roku, więc jestem przynajmniej w dobrym towarzystwie.
drukujemy szampanem - internetujemy smolistym węglem
Dziwne rzeczy dzieją się pod powierzchnią internetu, pod dobrze nam znaną powłoką stron, serwisów, czatów i usług. O dwóch z nich donosi John Naughton, dziennikarz brytyjskiego Guardiana, który prowadzi blog o mediach Memex 1.1.
1. Dzisiaj Naughton pisze o artykule z NYT na temat polityk cenowych producentów drukarek, którzy stosują podobny model zysku co producenci maszynek do golenia, którzy rączkę sprzedają tanio, a zarabiają na ostrzach. Cena tuszu do drukarek do zdjęć, jak się okazuje, jest porównywana z ceną dobrych szampanów czy perfum.
2. Fakt, że z powodu polityki cenowej producentów możemy drukować zdjęcia czymś w rodzaju czarnego, cyfrowego szampana może zaskakiwać. Jeszcze bardziej zaskakujący jest związek internetu z globalnym ociepleniem – na tekst na ten temat, napisany przez Martina Varsavsky’ego, Naughton natrafił jakiś czas temu. Zdaniem Varsavsky’ego 7% globalnego zużycia paliwa idzie obecnie na zasilanie sprzętu komputerowego, a w najbliższym czasie udział ten może wzrosnąć nawet do 20%. Varsavsky opisuje rozmowę z założycielem Google’a Larrym Pagem, który stwierdził, że podstawowym ograniczeniem wzrostu dla firmy będzie właśnie zużycie energii. Jako posiadacz największej liczby komputerów na świecie Google zużywa bowiem najwięcej energii w całym sektorze internetowym.




CZARNY LUD


